Witajcie,
W zeszłym miesiącu nie było takiego posta ponieważ czekałam na paczkę z rosyjskimi kosmetykami. Paczka póki co nadal jest w Polsce i czeka na wysłanie (co raz wymyślam co bym jeszcze chciała) a ponieważ nie mam już miejsca na półce z " nowościami " a także bardzo chcę je zacząć używać nie ociągam się już i pokazuję Wam moje zdobycze:
Jak widzicie jest tutaj wszystkiego po trochu. Począwszy od mydełka skończywszy na cieniach. Aby troszeczkę sobie ułatwić, zakupy podzieliłam na trzy kategorie. Oto pierwsza:

Ostatnio często odwiedzam jedną z tutejszych aptek. Praktycznie za każdym razem można złapać jakieś fajne promocje. Za połowę ceny kupiłam szampon i odżywkę Garnier z mleczkiem waniliowym i papają. Mimo, że nie przepadam za tą firmą, niedawno wypuściła ona nowe produkty do pielęgnacji włosów o ślicznych zapachach. Mam nadzieję, że się sprawdzi. Zakupiłam scrub do ciała o zapachu brzoskwiniowo-gruszkowym przeceniony na ok €2,20 i żel pod prysznic Johnson's o ślicznym zapachu mango-marakuja jedynie za €1. Dokupiłam dwie pary skarpetek do stóp " Softsole Express " przecenione z €9,99 na €2,50 które zdecydowanie zasługują na osobny post i jedną parę innej firmy o zapachu brzoskwinni (jeszcze nie testowane). Kończąc temat ulubionej apteki w bootsie kupiłam pilniczek i zmywacz do paznokci Sally Hansen z którym wiążę ogromne nadzieje bo w porównaniu ze zwykłym zmywaczem kosztuje fortunę ;-) Kolejne opakowanie balsamu pod prysznic od Nivea i mydełko jagodowe które poza ładnym opakowaniem niestety nic nie oferuje...

Kolejna grupa " Twarzowa " :-)
Zestaw kosmetyków na noc od firmy NIP+FAB o której nie miałabym pojęcia gdyby nie blogosfera. Składa się z żelu, scrubu i serum. Póki co zaczęłam od serum i jestem zachwycona. Zobaczymy jak nasza współpraca dalej się rozwinie. Zapłaciłam połowę ceny. Drugi zestaw kupiony na wyprzedaży za śmieszne €5 dzięki któremu będę młodsza o 10 lat :-D a w nim: Rozświetlające płatki, krem nawilżający, serum, frown fix (pracuję nad tym ;-)) i maska na noc. Mój ulubiony micel z Loreala zaczął się pienić i chyba zamienię go na coś innego. Mam wrażenie jakby był innym produktem niż ten który zużyłam jakiś czas temu. Niedawno pojawił się micel z Garniera - tańszy, większy. Damy mu szansę. Kolejna tubka Carmexu - tym razem wiśniowego który też niebawem dostanie osobny post i masełko do ust Nivea - wanilia i macademia.
Na koniec chyba ulubiona grupa każdej kobiety: Kolorówka
Pierwszy róż do policzków zakupiłam w Inglocie podczas urlopu w Polsce. Recnzja
KLIK! Przy okazji skompletowałam cienie o których niebawem napiszę. Rajstopy w sprayu od Sally Hansen to chyba nie to czego się spodziewałam. Krem CC na przebarwienia - La Roche Posay w użyciu od niecałego miesiąca. Całkiem fajny produkt, ale to jeszcze nie ideał. Chorowałam na kasetkę UD Shattered Case, a kiedy wreszcie była na promocji kupiłam Anarchy Case. Żałuję bo używać jej będę tylko na imprezy, a chciałam czegoś na co dzień. No nic mam nauczkę ;-) Pierwszy essiak w moim życiu w kolorze " Watermelon ". Nie rozumiałam zachwytu nad tą firmą aż pomalowałam raz paznokcie i przepadłam. D&G w odcieniu " Nude " - lakier kupiony w Tk Maxx za jakieś €10. Fatalnie kryje. Nawet przy dwóch warstwach mam prześwity, na paznokciach wytrzymał może dzień. Strata pieniędzy. Cień do powiek Sue Devitt w odcieniu " Cuba " to bardzo jasny, wręcz perłowy cień kupiony na przecenie za €1 świetny do rozświetlenia lub jako baza. Pędzel do pudru Real Techniques. Chciałam zapoznać się z firmą i zaczęłam od jednego z podstawowych pędzli.
Tutaj odskakując troszeczkę od tematu mam pytanie do Was.
Szukam w miarę dobrych pędzli do makijażu oczu. Zastanawiam się nad Zoevą, ukochany MAC niestety poza zasięgiem ;-) Możecie coś polecić?
A jakie są Wasze zakupy? Przemyślane czy raczej bez ograniczeń?
Magda